Dlaczego blokady regionalne są stosowane w Internecie?

Problem blokad regionalnych"Przepraszamy. Z uwagi na ograniczenia licencyjne materiał jest niedostępny w kraju, z którego się łączysz", "Materiał jest niedostępny w Twoim kraju" - kojarzysz chociaż jedną sytuację, w której zobaczyłeś tego typu napis zamiast oczekiwanej treści? Nie jest to żaden błąd czy problem systemowy, a celowe działanie i to nie władz w danym kraju, a w dużej mierze samych producentów czy autorów.

Brak dostępu do treści to wina, chociaż dla niektórych (niekoniecznie odbiorców) zasługa, tzw. blokad regionalnych. Na pierwszy rzut oka jest to bez sensu. Przecież jeśli ktoś coś produkuje to stara się o rozszerzenie zasięgu działania o nowe rynki, najpierw lokalne, później krajowe, aż w końcu wychodzi za granicę. Daje to więcej odbiorców, większą produkcję, a więc i większe zyski. O co w tym chodzi i dlaczego jest to stosowane?

Jak to działa?

Z dostępem do treści jest jak z podróżami zagranicznymi. Do niektórych zakątków świata mamy swobodny dostęp i możliwość podróżowania (np. obywatele Unii Europejskiej w granicach strefy Schengen), do innych mamy ograniczenia, pod względem czasu lub zakresu (np. kraje, do których potrzebne są wizy), a do jeszcze innych zupełnie nie możemy się dostać. Podobnie jest w tym pierwszym przypadku. Podróże regulowane są przez paszporty, wizy, pozwolenia na pobyt itp., a dostęp do treści regulują blokady regionalne. Podobnie też jak w przypadku podróży w pewnym sensie potwierdzamy naszą przynależność narodową. W jaki sposób? W Internecie służy do tego geolokalizacja, która wykorzystuje dane zawarte w adresie IP urządzenia, z którego korzystamy i na ich podstawie określa jego położenie. Adres ten to unikatowy numer nadawany przez operatora, aby zidentyfikować konkretne urządzenie w konkretnej sieci. Jeśli więc okaże się, że znajduje się ono w regionie, na jakim obowiązują ograniczenia, to nie będzie możliwe zobaczenie konkretnej treści lub będzie ona dostępna w ograniczonej wersji.

Dwa produkty zamiast jednego

Na pierwszy rzut oka blokady regionalne ograniczają zyski. Prawda jest jednak taka, że mogą przynosić dodatkowe. W wielu przypadkach za blokady odpowiedzialni są sami twórcy treści. Udostępniają swoją treść np. tylko w ojczystym kraju. Co się dzieje, jeśli ktoś uzna te treści za wartościowe i chce, by były dostępne też w jego kraju lub regionie? Musi zapłacić za to twórcy. Jednak czasami wykupienie jednorazowe licencji nie wystarczy. Dostęp do internetowej platformy z filmami może działać w jednym kraju, ale podróżując do innego możemy już nie mieć możliwości skorzystania z niej. W praktyce więc z jednego produktu robią się dwa, jednym jest treść, a drugim licencje na dystrybucje. Skoro zatem można zarabiać kilkakrotnie na tym samym produkcie to sens i powody stosowania blokad stają się bardziej jasne.

Ograniczenia regionalne stosowane są też w przypadku np. płyt z filmami lub grami, tonerów lub zbiorników z tuszem do drukarek, które działają wyłącznie w sprzęcie sprzedawanym na danym obszarze, np. tylko w USA. Zdarza się też w przypadku smartfonów, przykładowo niektórzy producenci tworzą urządzenia w wersji wyłącznie na Azję i drugą wersję na cały świat. Warto mieć to na uwadze rozważając robienie zakupów w zagranicznych sklepach stacjonarnych oraz internetowych lub serwisach aukcyjnych, gdzie ceny mogą być dużo atrakcyjniejsze niż w Polsce.

Blokady regionalne w polityce

Nie tylko przez autorów i nie tylko dla pieniędzy mogą być wykorzystywane blokady regionalne. Skoro można blokować dostęp do treści w danym kraju to dlaczego miałyby z tego nie korzystać np. władze? Czasami w mediach pojawiają się informacje, że dany film okazał się danym kraju z jakichś powodów nieodpowiedni. Zbyt brutalny, zbyt nasycony seksualnością czy zwyczajnie poruszający tematy kontrowersyjne w danym kraju, np. z jakichś powodów niewygodny lub atakujące obecną władzę. Dotyczyć to może nie tylko filmów, ale także artykułów, a nawet całych stron internetowych. Blokady regionalne mogą być zatem znakomitym narzędziem do cenzury. Jednak w tej sytuacji nie są nakładane przez twórców na platformie, a przez operatorów i dostawców Internetu.

Wirtualna zmiana lokalizacji

Wiedząc, że w jednym kraju można mieć dostęp do danej treści, a w innym nie pojawia się naturalne pytanie - czy da się to jakoś obejść? Okazuje się, że jest to możliwe. Trzeba zmienić IP i "przekonać naszego wirtualnego kontrolera", że jesteśmy w innym kraju. Wykorzystywane są do tego dwa sposoby: serwery proxy i tunele VPN.

Pierwszy sposób jest mniej skuteczny i coraz rzadziej używany. Drugi sposób jest łatwiejszy, ponieważ można zainstalować program, który właściwie zrobi wszystko za nas - my musimy tylko wybrać kraj przez który będziemy się łączyć. Dzięki temu przebywając np. na wakacjach w Egipcie, będziemy mogli bez problemu obejrzeć polską telewizję online za granicą. Warto jednak wiedzieć, że niektóre darmowe usługi VPN, choć popularne, to nie tylko mogą nie być w pełni funkcjonalne, ale także mogą sprzedawać nasze dane. Płatna wersja nie jest z kolei bardzo droga, to najczęściej kilka złotych miesięcznie. Oba sposoby jednak finalnie prowadzą do tego, że sprzęt jest identyfikowany pod innym numerem IP, a tym samym może sugerować, że znajdujemy się w innym kraju, co z kolei umożliwi dostęp do zablokowanych treści.

Jak to działa w praktyce? Niektóre treści bez problemu odblokujemy przy pomocy zmiany IP, zdarzają się jednak serwisy, które blokują adresy IP serwerów VPN. Najlepiej przekonać się o tym samemu.

Komentarze